Opowiedział mi wczoraj wszystko. Najpierw o swoich problemach z jedzeniem. Nie może w ogóle spożywać cukru ani tłuszczów i pewnie miliona innych rzeczy, o których jeszcze nie wie. Potem usiadł do komputera, żeby poszukać kremów nawilżających. Wyskoczyło mnóstwo forów, gdzie ludzie wypowiadali się jaki to analny jest zły. Zaśmiał się, że kiedyś czytał takie forum odnośnie połykania, więc je wygooglował. Przeczytaliśmy wspólnie całe forum śmiejąc się z ludzi, którzy pisali o swoich zaburzeniach jakże dziwnych. Co chwilę przerywał czytanie i opowiadał jakąś historię ze swojego życia. Gdy użytkowniczka pisała, że upokarza ją patrzenie na swojego faceta podczas oralnego, mój opowiedział jak za pierwszym razem, kiedy laska "wzięła się do roboty" on bał się popatrzeć. Miał jakieś opory. Gdy ktoś pisał o czymś innym, on opowiadał o swoim pierwszym razie, który w odróżnieniu do mojego nastąpił dość późno. Opowiedział mi też o lasce, z którą się spotkał tylko raz, bo po seksie z nim czuła się "jak na karuzeli". Śmiałam się z tego niemiłosiernie. Mówiłam mu, że porównanie mało trafne, bo jak dla mnie to zwyczajne rzucanie mną, ale skoro dla niej to karuzela...:) Potem opowiadał o kolejnej, z którą łączyła go relacja czysto koleżeńska, jakieś tam wspólne zdjęcia, on się przymilał, uśmiechał, bajerował, a ona nic. Po jakimś czasie okazało się, że miała faceta, dlatego nie reagowała. To tak odnośnie tego, co mu opowiadałam wcześniej. Aśki facet się na mnie obraził, bo powiedziałam, że nie jest w moim typie:) No cóż, skoro jest Aśki facetem niech się jej trzyma i jej podoba, ja mam swoje kochanie. Tak sumując te wszystkie jego opowieści nie miał szczęścia. Czytając forum, gdzie zagorzałe przeciwniczki pisały o upokorzeniu połykania, mój westchnął, że właśnie na takie trafiał. Laski, które ktoś zostawił, a one postanawiały, że sobie znajdą innego. Teraz. A potem okazywało się, że mają nierówno pod sufitem. Nie dziwię mu się teraz, że stara się być ostrożny. Ale chociaż mieliśmy podobnego pecha do tej pory ;] Ta rozmowa była potrzebna. Rozumiem go teraz o wiele lepiej.