Dzwonili do mnie z agencji w sprawie statystowania. Dostałam rolę w Julii. Kilka godzin później dostałam smsa, że reżyser zmienił koncepcję. Cholera by go wzięła.
W sobotę zaczęłam mojego przekonywać do pójścia do kina. Oczywiście nie pójdziemy na ten film, na który chciałam, bo nie. W niedzielę od rana przeglądał repertuar, żeby stwierdzić, że jednak nic nie ma, ale tak właściwie zamiast do kina moglibyśmy pojechać coś zjeść. Umówiliśmy się w miejscu naszego pierwszego spotkania, bo jak się okazało niedaleko jest chińska knajpa. Od razu dostałam reprymendę, bo "gdzie jest czapka? To chociaż kaptur załóż!". Stamtąd pojechaliśmy do Galerii Kazimierz odwiedzić aptekę. No to od razu na lody. Przy minus 17:) Chciał wejść na górę zobaczyć jak repertuar w rzeczywistości wygląda. Wybiłam mu to z głowy, no chyba, że po dziesiątym lutego przyjdziemy tu znowu. Westchnął tylko i się uśmiechnął. Zadziwia mnie to jak fajny ma sposób bycia. Obserwując go z boku mogę śmiało stwierdzić, że jest osobą, na którą zwróciłabym uwagę np. w sklepie przy bezpośrednim kontakcie. Uśmiechnięty, czarujący bajerant. Zaczęłam się śmiać jak kasjerka w aptece się zarumieniła, gdy wdał się z nią w rozmowę. Skubaniec. Oczywiście cały czas szliśmy pod rękę, razem, a nie obok siebie;)
W mieszkaniu próbował mnie udusić. Przy próbie zetknięcia się z moją szyją wybuchnęłam śmiechem i tak się śmiałam dopóki nie zaprzestał swoich działań przeciwko mnie. W ogóle miał taki fajny nastrojek, filmy w ogóle go nie interesowały, tylko zaczepianie mnie. Okazało się, że nie ma łaskotek. Jak można nie mieć łaskotek?! Co za nieczuły człowiek... Śmiałam się z niego, że jak to tak w ogóle można, ja praktycznie w każdym miejscu na ciele mam łaskotki, a on ich nie ma nawet na szyi, nawet na boczkach. Gdy już się uspokoił, a ja spokojnie w niego wtuliłam wypowiedziałam frazę: "ja cię kocham, a ty mnie dusisz!" zaśmiał się, że to wszystko z miłości. Co za...:)
Przed chwilą napisał, że U o mnie pytało (tak nazwał swoją rękę próbującą dostać się do mojej szyi). Odpisałam, pytając dlaczego się nade mną znęca. Napisał, że to dlatego, że tak bardzo mnie kocha:) A wczoraj skubany nie odpowiedział na moje wyznanie;) To nic, będziemy je ponawiać;)