Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Wśród setek miejsc wsrodsetekmiejsc

*Wśród setek miejsc*

Strona Główna


Zajrzało 23194 osób

Księga Gości
Księga Gości 2
Dodaj do Księgi

O mnie

"Jestem samolubna, niecierpliwa i trochę niepewna siebie.
Popełniam błędy, tracę kontrolę i jestem czasami ciężka do zniesienia.
Ale jeśli nie potrafisz znieść mnie kiedy jestem najgorsza, to cholernie pewne, że nie zasługujesz na mnie, kiedy jestem najlepsza."
- Marilyn Monroe


Dodaj do Ulubionych

Archivum

2012
Zauroczenie
Otchłań
Namiętność
Przebudzenie
Letarg
2011
Gorączka
Crescendo
Szept
Udręka
Tęsknota
Upadek
Niepewność
Zauroczenie
Otchłań


Przyjaciele







Linki


Tylko kawy smak ciągle kusi Cię;)
Kręcić, kręcić, uwodzić i nęcić:)
Miłość
Wierność...
Kobietą być;)
Jestem prokrastynatką!


Mówią, że miłość wiecznie trwa, niech trwa beze mnie...


"Tak to jest jak się ma dziewczynę trzy razy młodszą". Wiedziałeś, co brałeś, staruszku. Trzeba było mierzyć siły na zamiary, a nie teraz stękać, że po trzydziestce też nie będę miała już siły. Zapomniał o tym, że do trzydziestki brakuje mi dziewięciu lat.

Ale i tak go kocham.


Głosuj (0)

22:13:37 13/05/2012 [komentarzy 0] Komentuj

W ostatnim czasie zaintrygowała mnie kwestia seksu oralnego. Niby nic niezwykłego w dzisiejszych czasach, ale nadal gdzieś tam w ludziach tkwi przekonanie, że o takich rzeczach się nie mówi. Starszemu pokoleniu natomiast wmówiono, że tego się nie robi. Mój podzielił się dziś ze mną nowiną, że "normalne" kobiety robią swoim mężom tylko przez gumkę, bo się brzydzą. Oczywiście skomentował to tylko jednym słowem: "kaszana". Wiem jakie to dla niego ważne, dlatego wiem, że w jego przypadku takie małżeństwo zakończyłoby się rozwodem. Z kolei ja czytałam o tym, że bardzo mała część mężatek w ogóle dopuszcza się tego rodzaju seksu. Szczerze mówiąc dziwią mnie te wszystkie teksty o bólu głowy i w ogóle takie rozkładanie nóg raz na miesiąc, bo "jak trzeba to trudno, byle szybko". Rozumiem, że czasem nie ma ochoty, czasu, siły, ale żeby nagminnie? Skoro mężczyzna zdecydował się na ślub z ową kobietą musiała być dla niego idealna również w łóżku, więc co się dzieje po ślubie? Obecnie mam wrażenie, że to jakaś magiczna granica, której nie wolno przekraczać, bo po założeniu kawałka złota na palec życie zmienia się diametralnie. On z idealnego mężczyzny stał się nierobem siedzącym całymi dniami przed telewizorem z piwem w ręku, pomimo tego, że wcześniej nie pił. A ona staje się kurą domową wiecznie narzekającą, zaniedbaną, która dawno temu zapomniała, co to atrakcyjność i ochota na seks.

Mój do tej pory wypomina mi jak to kiedyś odmawiałam współpracy w tej kwestii. Koniec naszej znajomości zbliżał się szybciej niż początek. Nie od razu dotarło do mnie jak dla niego taka, w gruncie rzeczy mała, sprawa może być ważna. Dopiero ta determinacja w jego oczach... To coś. Nie żałuję żadnej podjętej wtedy decyzji. Teraz przetrzepuję Internet w poszukiwaniu nowych metod. Oczywiście nic ciekawego nie znalazłam, ale cóż. Muszę chyba sama poeksperymentować.

A co z połykaniem? Mnie osobiście wydaje się, że w tym chodzi o coś zupełnie innego niż tylko wspominana wszędzie "pełna akceptacja". Może i coś w tym jest. Przykład mam najbliżej. Widzę jak pęka z dumy, ale na dobrą sprawę gdybym tego nie zrobiła też nic wielkiego by się nie stało. Tylko problem w tym, że uwielbiam patrzeć na tę jego radość wtedy właśnie. Takie duże dziecko, które cieszy się na widok ulubionego triku.

Ostatnio coś wspomniał o "ręcznej robocie". Zaśmiałam się, że aż dziwne, że jeszcze mu się ona nie znudziła. Uznał, że też się sobie dziwi, ale widocznie to dobry rocznik. Jego żarty czasem mnie przerażają. Przede wszystkim dlatego, że w wielu przypadkach nie wiem czy to żart. Bo co jeśli w przeszłości nie chodziło o niedogrywania tylko o jego znużenie? Póki co nie zadręczajmy się. Niedługo minie półtora roku, a u nas bez zmian. To cieszy:)

Wszystkich, których zgorszyłam - przepraszam:)


Głosuj (0)

22:41:05 11/05/2012 [komentarzy 1] Komentuj

Po wczorajszej wieczornej rozmowie z nim widzę jak bardzo troskliwy jest. Jakiś czas temu postanowił zrobić mamie prezent. Kupił jej dvd i nagrał mnóstwo płytek w tematyce, którą lubi. Teraz rozmawiając o niej stwierdził, że musi jej jakiś telewizor w najbliższym czasie kupić, bo ten już stary i obraz nie taki. I przede wszystkim, po zawartości lodówki wydaje mu się, że z pieniędzmi jest tam coś nie tak, dlatego też musi pomóc. A co najśmieszniejsze, podobnie jak moja mama sprawdza zawartość mięsa w mięsie stąd domysły o braku pieniędzy.

Mam dylemat. Chciałabym poprawić swój wygląd, jednocześnie boję się utraty cycków. Może i zabawne na pierwszy rzut oka, ale gdy się bardziej nad tym zastanowić to mam podstawy do obaw. A może to zwyczajnie on mnie źle nastraja, pożerając kolejną pizzę marudzi, że mu brzuch rośnie i musi coś z nim zrobić wtedy automatycznie mi się to włącza. Mały, wredny głosik, który karze mi znowu rzucić się w wir odchudzania. Głosik, który wtedy zabronił mi cokolwiek jeść. Głosik, którego bardzo długo nie mogłam pozbyć się z głowy.

Stwierdził, że jest najlepszym specjalistą od farbowania odrostów. Nie chciałam pytać, na której się tego nauczył, bo nie chciałam być wredna. Koniec końców zgodziłam się. Obiecałam, że następnym razem przyjadę z farbą.

Poprosił mnie o pomoc w sprzątaniu. W końcu. Pewnie dnia mi nie wystarczy, a wszystkie mięśnie boleć będą potem miesiąc, ale to nic. Czas na radykalne zmiany, na to wygląda.

 


Głosuj (0)

12:44:51 7/05/2012 [komentarzy 1] Komentuj

Wymiana zdań podczas, gdy ja byłam stroną, która próbowała łaskotać, a on tą, która się oganiała:

L: Czy my się za każdym razem musimy kłócić?

A: Kłócić? Ale to nie kłótnia. Ty kłótni nie widziałeś, ja Cię tylko próbuję połaskotać:)

<3


Głosuj (0)

18:26:03 3/05/2012 [komentarzy 1] Komentuj

Wszystko w moim życiu zmieniło swój pierwotny tor. Leszek pomimo wielu zapewnień, że nie będziemy się częściej widywać, a jak już to pod pewnymi warunkami i co trzeci dzień, sam sobie zaprzecza. Zabrał mnie wczoraj do kina. Nasze relacje się zmieniły. Nie umiem określić czy na lepsze czy też nie. Śmiał się, że dla małolaty bilety są tańsze, a tatuś musi zapłacić więcej. Gdy kupił po lodzie zdobył się na uszczypliwy żarcik, żebym lizała tak jak mnie uczył. Mina babki za ladą - bezcenna. Myślałam, że go uduszę. Po filmie pojechaliśmy do niego. Na kolejny film. Nie wiem dlaczego akurat teraz, ale mam wrażenie, że stara się udowodnić, że nie chodzi o seks, tylko o coś o wiele poważniejszego. Wiadomo, że w innych okolicznościach bym go sprowokowała, a akurat ten tydzień jest tym złym czasem na takie zabawy, ale zawsze on to robił. Ja mogłam się spokojnie wtulić i wiedziałam, że zadziała. Oczywiście nie twierdzę, że spotkania bez są gorsze, ale dziwne. Nie wiem czy powinnam być dumna czy powinnam się martwić. Zaproponował nawet, żebym została na noc. Z ciężkim sercem musiałam odmówić. Szczerze mówiąc z chęcią olałabym tą poranną rozmowę kwalifikacyjną, ale bałam się, że coś przecieknie, pocieknie i będzie wstyd. Nawet Aśka zauważyła, że zaczął inaczej myśleć. Tu wspomina o wakacjach nad morzem, tu zostawia mnie na noc, tu nagle zaczął lubić przytulanie. Bardzo mnie cieszą te małe, aczkolwiek dużo znaczące zmiany.

A co do rozmów... Pierwsza oferta z restauracji. Mogłam się tego spodziewać, w końcu tylko takie mam doświadczenie póki co. Stawka spadkowa, jeszcze mniejsza niż w Fabryce. Na szczęście potem rozdzwoniły się telefony. Biegam po rozmowach kwalifikacyjnych. Na jednej byłam, dziś mam jeszcze dwie. Każdemu zależy na moim statusie studenta, a mi zależy na doświadczeniu. Jednocześnie z pracą chcę połączyć zdalne praktyki, tak, żebym mogła w razie potrzeby zostać w Krakowie na wakacje i zarobić na swój wymarzony samochód. Praktyki będą trwały dwa miesiące, ale mogę pisać wieczorami i w weekendy. Myślę, że dam radę. Ważne są tylko referencje i późniejsze zaświadczenie, że mam to już za sobą. Gdybym faktycznie przyjęła pracę w Playu miałabym wolne od 15, cały wieczór na pisanie. Jestem pełna zapału.


Głosuj (0)

12:18:44 24/04/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Wczoraj wróciłam. Zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami przyjechał po mnie i pojechaliśmy do niego. Oczywiście zgubił się na dworcu. Osoba, która od zawsze mieszka w tym mieście, a która nie potrafi się nigdzie dalej ruszyć bez samochodu została przez to zgubiona. Na moje sugestie, że przez galerię byłoby bliżej odpowiadał, że trudno, znalazł inną drogę, trochę na około, ale jest. Mi było wszystko jedno, przecież on zajął się bagażami.

Jak nigdy byłam zwyczajnie ubrana, odpuściłam sobie przebieranie w autobusie. Muszę przyznać, że było jakoś inaczej. Od razu zrobiłam sobie kawę, bo po ponad jedenastu godzinach drogi moim jedynym marzeniem było pójście spać. Dużo przytulał, nie całował, jedynie cmokał, gdybym się nie uparła do seksu też by pewnie nie doszło. Nie zmienia to jednak faktu, że było bardzo sympatycznie. Tak jakby to pierwsze zauroczenie minęło, jakby teraz pozostało coś innego, równie silnego. Gdy tak na zmianę przytulał mnie i zajmował gołębiami, w pewnej chwili zapytał czy pójdziemy na spacer. Teraz. Z chęcią bym z tego skorzystała, ale gdybym była inaczej ubrana. W tej wersji faktycznie czułam się jak "nastolatka i wujek Leszek". Zaśmiał się, że bez makijażu nie sprzedaliby mi w sklepie alkoholu. No i te przeszywające spojrzenia jego sąsiadów. Ten spacer miał być pewnie jakąś rekompensatą. Spełnieniem postanowienia. Ale to nic, innym razem. Gdy kofeina zaczęła działać próbowałam go zaciągnąć pod prysznic, bo wieczór był jeszcze młody. Do tej pory sam proponował takie rozwiązania, zamiast tego zwabił mnie do kuchni, żebym zrobiła sobie drugą kawę. W międzyczasie znalazł "Shreka". Zrezygnowałam z propozycji i położyłam się obok niego. Tulił, bardzo, jak nie on, bez marudzenia, bez dokuczania. Tak przetrwałam cały film, w przerwach łaskotałam i prowokowałam - nic. Dopiero, gdy "Shrek" raczył się skończyć stwierdził, że idziemy do łazienki. Po prysznicu owinęłam się jedynie w ręcznik, coby dać mu do zrozumienia, że nie ciągnęłam go do łazienki tylko dlatego, że chciałam się odświeżyć. Nic, nic, nic. Zgłupiałam. Autentycznie. Puścił film, przyniósł po miseczce lodów. Więc musiałam wziąć sprawy w swoje ręce. Na początku myślałam, że zwyczajnie nie ma ochoty, jednak udało mi się go sprowokować szybciej niż myślałam, równie szybko było po wszystkim. Czuł się w obowiązku wytłumaczyć dlaczego. Oczywiście niepotrzebnie, nie byłam zła, jedynie zawiedziona, że na tym poprzestał. Że nie było dalszego ciągu chociażby następnego dnia.

Wszystko odbywało się tak, jakbym tam mieszkała. Wszystko było tak naturalne, że aż dziwne. Śniadanko, kawusia, spokojne oglądanie Różowej Pantery dopóki nie zadzwonił telefon. Ten też był dziwny. Zawsze nosił go przy tyłku, ewentualnie zostawiał koło komputera, a przed snem zanosił koło łóżka. Teraz rzucił w kąt i zostawił. Zawsze też, gdy ktoś dzwonił na głos mówił "Cześć Marcinie, Halo Michale, Witaj Tomku", a tym razem tylko "halo, halo". Mówił też ciszej, tak, że w ogóle nie słyszałam o czym mówi, zazwyczaj przychodził z telefonem, albo z pokoju obok rozmawiał tak głośno, że bez trudu słyszałam. Od razu, gdy skończył rozmawiać zgonił mnie z kanapy, bo "koniec tego dobrego".

Nie wiem czy zmiany, które we mnie zaszły są zmianami dobrymi. Wydaje mi się, że odmienia się w złym kierunku. Byłam inna przy nim. Bardziej swobodna, zdeterminowana wręcz, a on... Taki czuły, delikatny. Nawet w nocy, gdy przeważnie odwracał się w swoją stronę i zasypiał, teraz ciągle "chodź, tulimy". Nie wiem, czy mam się doszukiwać jakiegoś drugiego dna tego odmiennego zachowania, czy jest to zapowiedź zmian, które następują po moich ciągłych narzekaniach, że nie-romantyk, że się nie stara.

Powinnam być szczęśliwa, a jednak coś ciągle nie daje mi spokoju.


Głosuj (0)

17:51:53 21/04/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Dziś pisaliśmy o małżeństwie, oczywiście nie naszym. Czysto teoretycznie. Napisałam, że ja swojemu mężowi na pewno będę dostarczała atrakcji w łóżku, żeby przygód nie szukał poza nim. Zapytał czy mam na myśli jego czy kogoś innego. Bardzo zdziwiło mnie to pytanie. Przecież wydaje się osobą, która wszystko w życiu widziała i nie ma zamiaru się wiązać w ten sposób. Odpowiedziałam, że jeśli tylko uda mi się go zaciągnąć przed ołtarz, to owszem, mam na myśli jego. Zaśmiał się, że "nastolatka i wujek Leszek". Jednak był wyraźnie uszczęśliwiony moją odpowiedzią. Chciałabym, żeby coś zaplanował. Jakiś stanowczy krok w przód.


Głosuj (0)

21:10:12 14/04/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Kłamię. Ciągle kłamię. Okłamuję wszystkich w około i samą siebie. "Ile jest między wami różnicy? Osiem lat." Akurat. Moja mama wczoraj wypaliła do mnie, że prawdziwym facetem jest ten, który daje kwiaty, wyraźnie miała na myśli Piotra. Porównuje osoby, których porównać się nie da. Gdyby znała jednego i drugiego to by tak nie mówiła. Potem wypaliła na piekarni, gdy kierowniczka robiła rozeznanie, że "to taki marynarz, który w każdym porcie ma inną i ma nadzieję, że przejrzę na oczy". I jak ja miałabym go teraz tam przywieźć skoro usłyszeli zdanie mojej mamy na jego temat. A każdy wie jak jest z pierwszym wrażeniem. Dawno nie byłam tak wściekła.

Dziś tak szczerze sobie piszemy. Napisał, że skoro konkurencja mu rośnie to dobrze, te spacery, on będzie chodził:) Na samym początku był bardzo bliski zrezygnowania, ale jego "anielska cierpliwość" kazała mu zaczekać. Gdyby tylko wiedział, że i ja miałam go wtedy dość i chciałam przestać. Z resztą. Teraz już wie:)


Głosuj (0)

20:31:19 9/04/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Czuję się ważna i potrzebna. Każdy swój krok konsultuje ze mną. Pomimo tego, że nie mam zielonego pojęcia o promocji, reklamie i tego typu sprawach liczy się z moim zdaniem bardzo mocno. Zadzwonił wczoraj. Telefon od niego jest czymś niezwykłym. Zadzwonił, bo stoi w sklepie przed wyborem papieru, na którym ma umieścić druk. I nie wie czy wybrać (i tu padły kolory, odcienie, numery) czy coś czerwonego, albo niebieskiego. A tak właściwie to podoba mu się kanarkowy, bo kojarzy mu się miło z listami od ojca z Ameryki. Zaczęłam się śmiać, bo "kobieta na krańcu świata" jak mnie nazwał, mówiła mu kiedyś, że nie rozróżnia kolorów. Chyba, że z przedrostkiem jasny-ciemny. Nie mam pojęcia jaka jest różnica między fioletowym, wrzosowym, a jagodowym. Wiem, że to dość niezwykłe u kobiety. W tym związku to on operuje nazwami kolorów, a ja przytakuję nie mając pojęcia o czym mówi. Moja mama zaczęła przychylniej patrzeć na jego osobę widząc jak bardzo mnie angażuje. Nie zmienia to jednak faktu, że czasem zdarzy jej się jeszcze powiedzieć: "zapytaj go o tą drugą". Cieszę się, że nie powiedziałam jej ile naprawdę jest między nami lat różnicy.

Osiemnasta Anki udana. Myślałam, że będzie gorzej. Ciotka niechcący farbnęła się na rudo, bo rozjaśnienie jej nie wyszło. Zaczęła się śmiać, że w końcu jest podobna do swojego dziecka. I przypadkiem dowiedziałam się, że moja mama miała być w pierwotnej wersji chrzestną Adriana, ale ciąża pokrzyżowała te plany. Potem mamuśka wzięła ciotkę na chrzestną, a ona odwdzięczyła się kilka lat później tym samym. Chciałabym mieć tak dobrą koleżankę, jaką jest ciotka dla mamy. Ciągły kontakt po tylu latach to coś cennego i niezwykłego.

Piesek jest identyczny jak Tobiś, dlatego też dostał to samo imię. Tak samo gryzie, jest tam samo niegrzeczny, gryzący i uparty. Mamuśka od razu go pokochała. Bierze do pokoju i bawi się z nim dopóki mały nie padnie zmęczony. Zamówiłam już adresatkę, tak na wszelki wypadek. Ciekawe czy ten też wyrośnie na tak olbrzymiego. Docelowo ma być do kolan, tak jak tamten. Zobaczymy.

Od jutra Triduum. W końcu! Już się nie mogę doczekać. Rok nie śpiewałam. Będzie ciężko. Swoją drogą ciekawi mnie ksiądz, który wskoczył na miejsce Marcina. Oby był fajniejszy od Arka!

I znowu stoję przed dylematem czy iść do spowiedzi czy nie...


Głosuj (0)

12:32:12 4/04/2012 [komentarzy 0] Komentuj

Zawsze, gdy jestem w domu on stara się bardziej. Zostawia mi miliony wiadomości na gg, prawie cały czas jest dostępny. Może chce mi przekazać, że nie mam się o co martwić.

Od paru dni pomagam mu. Gromadzę numery telefonów do urzędów miast w obrębie poszczególnych województw, potem on tam dzwoni i przedstawia swoją ofertę. Ja to miałam robić, ale doszłam do wniosku, że nikt lepiej nie zareklamuje swojego produktu jak właściciel.

Wczoraj bardzo długo pisaliśmy. Wzięło go na wspomnienia i pytał czy pamiętam jak pierwszy raz to czy tamto. Aż wstyd przyznać, ale nie zapamiętałam wszystkiego z takimi detalami jak on. Tak, zaimponował mi. Pokazał, że dla niego nie jest to tylko luźna znajomość tak jak od początku starał się pozorować. Padło zdanie sugerujące, że nie przypuszczał, że z tego coś będzie, bo w końcu byłam jeszcze tylko nastolatką, a on czuł się jak pseudo pedofil. Trafne porównanie. Wiedział, co bierze. Pewnie dlatego się odmłodził. Wydaje mi się, że ma tak jak ja. Jak dłużej się nad tym wszystkim zastanowi to przeraża go różnica wieku. Jednak to wszystko jest zbyt uzależniające, żeby przestać.

W przeciągu trzech dni oswoiłam dzikiego kota, który przychodził do nas na podwórko szukać jedzenia. Kicia piękna, młoda, biała z czarnym ogonkiem i czarnym serduszkiem na grzbiecie. Przekupstwo jedzeniowe może zdziałać cuda, zarówno na dorosłym facecie jak i na kocie.

W sobotę jadę po pieska. W końcu jakaś atrakcja pobytu na wsi.


Głosuj (0)

20:40:37 29/03/2012 [komentarzy 0] Komentuj